niedziela, 29 grudnia 2013

Gatunek: komedia, fluff
Ostrzeżenia: niedopracowane sceny erotyczne
Narracja: Reita

Czy wiecie co jest najgorsze w życiu każdego człowieka? Choć tak troszkę...?
To wam odpowiem: Nie! Nigdy czegoś tak okropnego nie doświadczyliście, gwarantuję to wam.  Teraz pewnie ktoś zapyta: Dlaczego nie? Przecież każdy z nas jest człowiekiem, ma swoje wzloty i upadki, swoje racje, swoje rzeczy, które go przygnębiają, cieszą i tak dalej.
Ale żaden z was nie chodzi z Rukim, niestety. A może jednak stety?

Takanori jest osobą chyba najbardziej pożądaną w całym Gazetto. To on pisze teksty, wspaniale śpiewa (przyznaję się, że czasem gdy mam problem z zasypianiem, to proszę go o śpiewanie mi do ucha, z czego i tak zawsze wychodzi na to, że niebywale seksownie mruczy i w tego efekcie zaciągam go do łóżka. Resztę se sami wyobraźcie.), jest najbardziej z całego zespołu niewyżyty. Taa... No sami powiedzcie, to posuwanie barierek, to macanie mnie na koncertach, tudzież to molestowanie. Te wszystkie sesje (w moim rankingu na pierwszym miejscu jest oczywiście ta, gdzie zrobili z Rukiego króliczka z pejczem w dłoni.) i te ubrania, te pedalskie rurki, przez które musi ubierać długie koszulki, gdyż nieco za bardzo opinają go tu i tam.
Marzą o nim chyba wszystkie fanki... i fani... Ale oni nie wiedzą, jaki Takanori jest naprawdę.

Po pierwsze zachowuje się jak baba w ciąży. Ma ciągłe wachania nastrojów. W jednej chwili potrafi się przytulać i przymilać niczym mały kotek. Zaczepiać mnie, całować, macać, a w drugiej mieć pretensje, że zaciągam go do łóżka. No, ale... Sam chce.
Po drugie. Te jego głupie pomysły, jak na przykład ostatni. Zmusił mnie do założenia bokserek w serduszka. W dotatku różowe serduszka. A potem zarzucał mi, że jestem niemęski.

Jednak to i tak nie jest wszystko...

Najgorsze są jego fochy i obrazy. Jest w tym po prostu mistrzem! A wiecie na kim się to odbija? Na mnie, dla tych co jeszcze nie pojęli. Przed kilkunastoma minutami fochnął się, nawet nie wiem o co. A nie, wiem. Jak mu powiedziałem, co z nim za moment zrobię, to zwyzywał mnie i spoliczkował, a na końcu tupnął nogą jak diva i poszedł do sypialni. Teraz siedzi na łóżku z założonymi rękami na piersi i zgrywa przyzwoitkę. I wiecie co jeszcze? To ja muszę wystawiać na próbę swoją męskość i bycie stereotypowym seme. Właściwie seme to ja jestem wiadomo kiedy i poza tym, to Ruki nosi tu spodnie. No, ale wracając.
Właśnie zasuwam zamek od sukienki a'la śniezynka. Ta nie ma to jak chora fantazja Rukiego , słabość do świąt, zimy i tego typu gówienek. Założyłem jeszcze czapkę mikołaja i przeglądnąłem się w lusterku. Ta sukienka ledwo zakrywa mi tyłek! Poza tym... jestem facetem do cholery. No, ale czego się nie robi dla swojego skarba? Taka prawda, kocham go bardziej od swojego Rei-chana i byłbym w stanie iść w takim stroju nawet na koncert, żeby się tylko przestał fochać.
Wyszedłem z łazienki i podążyłem do sypialni, otworzyłem drzwi i zacząłem śpiewać.

-"Łen santa klaus is koming...." - ten odwrócił się szybko w moją stronę. Zlustrował moją sylwetkę i zachichotał cichutko.
Przewróciłem oczami i wstchnąłem cierpiętniczo. Położyłem ręce na biodra i zacząłem nimi kołysać, tak, że króciótka, czerwona sukienka zaczęła falować na tyle silnie, że spod niej wystawały moje czarne bokserki. Ruki oblizał się perwersyjnie, a jego oczy zaszkliły się. Niedobrze, zaczynam się podniecać. Przełknąłem głośno ślinę. Trzeba to w końcu załatwić.

-"Łen santa klaus is koming.." - ruszałem się w rytm "śpewanej" piosenki. Ruki wstał z łóżka
i podszedł do mnie. Otarł się policzkiem o moją rękę i powoli zaczął rozsuwać zamek znajdujący się z boku sukienki. -"...tu taałnn".
Skończyłem swój występ. Ruki całkiem zsunął ze mnie strój śnieżynki, pozostawiając mnie w samej bieliźnie.
-Tak ci lepiej. - zachichotał i pocałował mnie.
Powoli i bardzo czule. Od razu go objąłem, bardziej przyciągając do siebie. Wplotłem palce w jego miękkie włosy i zacząłem lizać go po dolnej wardze, czekając aż zaprosi mnie do środka. Tak też zrobił. Począłem badać jego policzki i podniebienie, a Ruki aż jęknął. W końcu przejął inicjatywę i zaplótł swój język z moim. Oderwaliśmy się od siebie dopiero, gdy zabrakło nam powietrza.
-Czyli już nie jesteś na mnie zły? - zapytałem go i zacząłem podciągać jego koszulkę do góry.
- Już nie - zaśmiał się i uniósł ręce do góry, bym mógł całkiem z niego ściągnąć górną warstwę odzieży.

Wziąłem Rukiego na ręce i położyłem na łóżku. Zanim jednak zacząłem się nim zajmować, to ściągnąłem z siebie czapkę mikołaja. Potem zawisłem nad nim i znowu go pocałowałem. Znowu powoli, bo po co się śpieszyć? Mamy przed sobą cały wieczór. No i noc. Blondynek zarzucił mi ręce na szyję i przymknął oczy. Jest cały mój. Mój i tylko mój. Gdy skończyliśmy się całować, zjechałem z pocałunkami na jego szyję, co chwilę robiąc malinki. Potem to samo robiłem na jego obojczykach i torsie. Ruki cały czas wdzychał uroczo z przyjemności jaką mu zadawałem. Uwielbiam to w nim. Jest taki delikatny.
Zacząłem kreślić językiem jakieś nieokreślone wzorki na jego brzuchu, potem wokół pępka, aż w końcu tuż przy linii jego spodni. Zauważyłem w nich już spore uwypuklenie. Nie będę go już męczył.
Powili rozpiąłem jego spodnie i zsunąłem je najpierw do kolan, a później  już całkiem je sciągnąłem. Począłem całować go od łydki w górę, docierając do jego uda i jeszcze wyżej. Później zassałem się na jego biodrze, robiąc tam sporą malinkę. Na powrót dotarłem do jego bokserek i pocałowałem jego męskość przez ich materiał. Jęknął cicho. Był już nieźle podniecony, co dobrze było widać. Postanowiłem już go nie męczyć i dość szybko ściągnąłem z niego ostatnią część ubrania.  Potem otarłem się o jego męskość policzkiem, na co mniejszy znów westchnął. Zaśmiałem się i wziąłem ją do ust. Postanowiłem się z nim nie bawić i od razu nadałem jego ulubione tempo. Co chwilę go przysysałem lub podgryzałem, a Takanori pojękiwał coraz głosniej i głośniej. Poczułem, że Rukiemu już niedużo zostało, więc trochę przyspieszyłem, lecz ten podniósł się i odepchnął moją głowę.

-Nie Aki. - pokręcił głową na boki. - Chcę cię już. - usmiechnął się pewnie i pchnął mnie na łóżko tak, że leżałem plecach. Ruki ze złowieszczym uśmiechem dosłownie zdarł ze mnie bokserki. A to diabełek.  Zaczął bawić się mną. Inaczej nie da się tego określić. Delikatnie drapał mnie po torsie, potem po brzuchu, podbrzuszu, przygryzając tam moją skóre. A ja czułem się jak w niebie. Sięgnął do mojego penisa stojącego w pełnym wzwodzie. Zaczął nim wymachiwać na wszystkie strony, aż w końcu obrał tor " góra dół " . Odchyliłem mocno głowę w tył oddając się temu niezwykłemu doznaniu. Szybko jednak zaprzestał swoich działań, przez co jęknąłem z zawodu.
Spojrzałem na Rukiego, miał wypieki na twarzy, potargane włosy i lekko rozchylone usta. Wręcz ociekał seksem. Oblizałem się wulgarnie, patrząc mu głęboko w oczy. Wiedziałem jak to na niego zadziała.
Wręcz rzucił sie na mnie, zachłannie całując. Nie, to po prostu było ślinienie, gdyż robił to bardzo chaotycznie. Ale podobało mi się to i nawet nie próbowałem go spowalniać. Sięgnąłem na nakaslik, gdzie zawsze trzymałem tam nawilżacz. Gdy Ruki się ode mnie oderwał, podałem mu go, gdyż już doskonale wiedziałem, co zamierza zrobić. Otworzył buteleczkę i zaczął rozlewać substancję na sam czubek mojej męskości. Wdzrygnąłem sie  czując lekkie zimno w tym czułym miejscu. Takanori znowu się usmiechnął i dokładnie rozsmarował lubrykant.  W końcu kręcąc kusząco swoim tyłeczkiem, nakierował nim na mojego penisa. Za moment  szybko nabił się na niego, krzycząc przez zaciśniete zeby. Wiedziałem, że mimo że to nie jest jego pierwszy raz, to i tak nie może się przyzwyczaić. Pogłaskałem go po ramieniu i chwyciłem za jego dłonie, splatając je z miomi. Takanori Zaczął poamału na mnie podskakiwać, kręcąc przy tym biodrami. W dodatku cały czas, mniej lub bardziej się na mnie zaciskal, dzięki czemu zacząłem głosno sapać. Trochę później i Ruki pozwolił sobie na sapanie. Ułozył sobie ręce na moim torsie i począł skakać po mnie z taką siłą, że łóżko aż zaczęło skrzypieć. Wbijał się prawie do końca, by póżniej powzwolić  całkiem wychodzić mojej męskości z jego wnętrza. Coraz głośniej jeczał, co jeszcze bardziej mnie nakręcało. Postanowiłem mu więc trochę pomóc. Teraz wypychałem biodra w jego stronę, czując lekka przeszkodę. W tym momencie Ruki głośno krzyknął.

-O tak! Uhhh... - trafiałem w jego prostatę raz za razem, a on krzyczał, w ogóle się nie ograniczając. Jeszcze chwilę tak robilismy, a Takanori coraz bardziej drżał. W końcu zastygł w miejscu, nabijając się na mnie do końca i głośno krzyknal, spuszczając się na mój brzuch i tors. Tak mocno się na mnie zacisnął, że i ja doszedłem, rozlewając się w nim. Ruki opadł na mnie i głośno oddychał.

-Kocham cie. - sapnął, całując mnie w tors. Ostatkiem sił wstał ze mnie i położył się obok mnie. Przyciagnąłem go do siebie i odgarnąłem mu włosy z twarzy. Następnie czule cmoknałem go w czoło.
-Ja ciebie też. I to nawet nie wiesz jak bardzo.

Ale wiecie, czasami nawet lubię jak Ruki się na mnie focha.




                                                                                                                                                                                                                               

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz